2018/03/29

cztery sekundy do stracenia / k.a. tucker - recezja

Hej, ostatnio nadszedł ten okres, okres w którym mam ochotę czytać. Jestem z siebie dumna, haha. Na szczecie udało mi się zauważyć mój problem z książkami jakie czytałam. Nie mogę znieść nastoletnich bohaterów. Nie chcę tu zabrzmieć na nie wiadomo jak dojrzałą, ani nie wiadomo jak dorosłą bo tak nie jest.n Po prostu wolę czytać o osobach starszych ode mnie w literaturze obyczajowej, w innych przypadkach nie mam z nastoletnimi bohaterami takiego problemu jak w powieściach obyczajowych Ale o tym może kiedy indziej. To taki disclaimer na początek, u mnie norma.




Ostatnio, czyli w sobotę, udało mi się przeczytać "Cztery sekundy do stracenia". Było to jedne z najbardziej spontaniczny wypożyczeń z biblioteki ostatnio. Weszłam, przeszłam się pomiędzy półkami, wypożyczyłam. Chyba powinnam częściej tak robić, bo nie żałuje przeczytania tej książki. A o czym jest? "Cztery sekundy do stracenia", w skrócie, opowiada o prawie trzydziestoletnim Cainie, który prowadzi klub ze striptizem i pewnego dnia przychodzi do niego dwudziestodwuletnia Charlie z nadzieją na prace w klubie Caina. I to wszystko, moim zdaniem, bo nie lubię zabierać komuś możliwości odkrycia w książce samemu.

Jak można wnioskować z tytułu, krótkiego opisu jest to książka o miłości, bo w pewnym sensie jest, ale to co mi się bardzo podobało, miłość nie przeważała. Były również inne wątki takie bardziej jakie mogłyby się pojawić w filmie akcji i jestem bardzo wdzięczna autorce za to. Poza tym książkę  się bardzo szybko czyta. Jak wypożyczałam ją patrzyłam na te ponad 500 stron, na które nie mam czasu, z takim żalem, że będzie mi się ciągnąc, a tak nie było. W sumie książkę połknęłam w 3 dni, bo szkoła i inne obowiązki mnie odciągały od niej. Jednak rozdziały z perspektywy Charlie czytało mi się je o wiele szybciej, ponieważ jej wątek moim zdaniem było wiele brzmiej ciekawy i tajemniczy, chciałam szybciej poznać jej historię. Charlie jest dla mnie taką badass'ową kobietą, która wie czego chce, umie się sama sobą zając. Nie jest ciepłą kluseczką, która potrzebuje faceta, żeby się nią opiekował. Cain jest też dla mnie mocnym silnym charakterem,. ale nie jest dupkiem, posiada empatię i za to go kocham.

Co tego co zawarłam w opisie - klub ze striptizem, to mnie ostatecznie zachęciło do wypożyczenia tej książki, były jeszcze dwie inne tej autorki, a ten wątek mnie najbardziej zaciekawił. Czy mi się podobał? Tak, bardzo mi się podobały relacje pomiędzy pracownikami klubu. Było to takie kochane jak przyjęła Ginger. ogólnie ta bohaterkę bardzo polubiłam, zawsze była serdeczna i miła w stosunku nowej koleżanki z pracy, w porównaniu do innych. Kocham to w tej powieści, że każdy jest inny, nie ma takich samych bohaterów, są trójwymiarowi, każdy ma swoja historię. Mimo, że można byłoby pomyśleć, jaka może mieć historie zwykła striptizerka? Nic, ogólnie mówiąc, a tu każda przedstawiona jest inna. Dzięki temu ta opowieść nie jest płytka.

Podsumowując bardzo serdecznie polecam Wam przeczytać tą książkę, jest to coś więcej niż można było by pomyśleć po przeczytaniu blurba z tyłu. Ma swoje "drugie dno". Autorka posługuje się lekkim piórem, ale które bardzo dobrze przedstawia historię. Bohaterowie są równie wspaniali jak sama historia, a zakończenie mnie nie zawiodło.




3 komentarze:

  1. Moja przyjaciółka kocha wszystkie książki tej autorki i strasznie mi je polecała. Natomiast mnie na razie do niej nie ciągnie, ale nie mówię nie.
    TheBookMyFantasy

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać coś od tej autorki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio ją wypożyczyłam, więc powinnam się za nią zabrać na dniach. Jestem ciekawa, czy mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia uśmiech.